poniedziałek, 24 maja 2010

Kozanów zalany...

na mojej dzielnicy wały jak galareta. Odra groźnie szumi swe odwieczne credo.

Trzeba się ewakuować.
Jutro lecę do Bolonii :-)))
Muszę sprawdzić jak smakuje prawdziwe spagetti bolognese z czerrrwonym sosem.
A propos, Bolonia nazywana jest czerwonym miastem z powodu: specyficznej architektury i dużego natężenia włoskich komunistów na metr kwadratowy.
Zobaczymy. Zdamy relację.

czwartek, 20 maja 2010

widmo powodzi

20 maja, Wrocław, Biskupin
13:50
Lekka panika
W firmie nie ma wody w kranach. Podobno na całym Biskupinie też nie ma i nie będzie w całym mieście. Ma nie być aż 4 dni.
W pobliskim sklepie nie ma już wody niegazowanej i tej w dużych baniakach.
Zostały półtoralitrowe gazowane i smakowe.
Podobno za godzinę może nie być prądu. Wysyłamy ostatnią stronę do drukarni z czerwcowego wydania.
Jola wyczytała w necie, że w Oławie na Odrze poziom wody ma być wyższy o 7 cm niż 1997 r.
14:30 operator sieci komórkowych ERA odmówił posłuszeństwa
14:35 jest w firmie woda w kranach. Rudawa, ale jest.
15:43 Jola wyczytała, że we Wrocławiu w sobotę rano ma być fala kulminacyjna

15:52 Z Gazety Wroclawskiej

Wrocław: Spadek ciśnienia wody, to efekt paniki
Wrocławianie masowo nabierają wodę do wanien i wiader, stąd znacznie obniżone ciśnienie w całym mieście. Z wyliczeń MPWiK wynika, że średnie dobowe zużycie wody wzrosło dziś we Wrocławiu do 13 mln metrów sześciennych, podczas gdy standardowe zużycie jest blisko dwa razy mniejsze i wynosi 7 mln metrów sześciennych.
MPWiK uspokaja, że wbrew krążącym plotkom, na chwilę obecną nie planuje wyłączenia wody.

http://www.gazetawroclawska.pl/stronaglowna/258095,czesc-wroclawia-zostanie-zalana-odra-juz-nie-plynie-swoim,id,t.html

wtorek, 18 maja 2010

Niestety

...nul, zero, nic sił.
Czekam na obniżenie poziomu wilgotności w środowisku i pdwyższenie poziomu enerii w organizmie.

niedziela, 16 maja 2010

Śnił mi się Cejrowski

... (nie pamiętam w jakich okolicznościach przyrody) i, że byłam ze wszystkimi swoimi sąsiadami na tanich wakacjach w Tunezji. Odpalam ci ja TV a tu… Cejrowski, a zaraz po nim Makłowicz w Tunisie. Dziwne…
A propos Cejrowskiego, ożenił się z tą panna wszechpolanką, czy nie, bo już zgupiałam? Szmatławce obwieszczają radosną nowinę – zainteresowany zdecydowanie dementuje na swojej oficjalnej stronie. W ogóle, to jego życie intymne jakieś tajemnicze jest, bo z Pawlikowską się rozwiódł, już kilka lat temu (tzn. dostali unieważnienie od kościoła) a w swoich programach na TVN Style ciągle operuje zwrotami „moja kobita”, „wracam do domu, do mojej baby” itd. Jak mniemam, nie cudzołoży z jakąś inną, nową partnerką, dziewczyną czy konkubiną, bo to nie po katolicku. Więc, o co kaman? Może te programy jakieś stareńkie? Hmm…
Ciekawa postać ten Cejrowski. Gawiedź go wielbi albo nim gardzi. A ja mam odczucia w wielu odcieniach szarości, bo z jednej strony lubię i cenię jego programy w TV. Moim zdaniem posiadają wszystkie przymioty interesującej, komercyjnej, dynamicznej telewizji (uczy i bawi). Ale, przede wszystkim, prowadzący jest „jakiś”, ma swój sznyt, swoje zdanie i jest inteligentny. A to, że paraduje w koszulce z wizerunkiem Matki Boskiej, kompletnie mi nie przeszkadza. Przeciwnie, przynajmniej jest „jakiś”. Ma prawo, jak i ja mam prawo nosić koszulkę z napisem „mam okres” (żałuję, nie posiadam takiej).
Nie zgadzam się natomiast z jego illegalistycznymi poglądami. Z tym, cała swoją duszą, zgodzić się nie mogę. Bo większość ludzików jednak MUSI mieć ten tor bobslejowy równy i wysoki, inaczej by wylecieli na manowce na pierwszym zakręcie, z powody głupich decyzji. A jeszcze by przy tym kogoś przypadkowego saneczkami zamordowali… Dlatego, dopóki, my naród, nie dojdziemy do tego etapu rozwoju, że wykolejeńców=głupków będzie mniejszość, dopóty podatki trzeba będzie płacić, z ufnością, że ktoś mądrzejszy zadba o gładkość, odpowiednią wysokość i kąt nachylenie toru, tak, żebyśmy się nie pozabijali. I jaszcze kask i ochraniacze zaprojektuje i każe nam je nosić. Ustawa o ograniczeniach emisji dwutlenku węgla do atmosfery MUSI BYĆ ustanowiona surowa i EGZEKWOWANA, parytety MUSZĄ BYĆ, jak najszybciej, segregowanie śmieci powinno być OBLIGATORYJNE, itd.

sobota, 15 maja 2010

Uroczy jest ten Pawlak Waldemar

Serio
http://www.tvn24.pl/2336487,28378,0,1,1,leki-premiera,wideo.html
http://www.tvn24.pl/2336493,28378,0,1,1,gadzeciarz,wideo.html

piątek, 14 maja 2010

Cytaty z "B"


Mam w pracy koleżankę – „B”. Uwielbiam ją! Gdyby nie ona, poroślibyśmy mchem...
„B” mówi:
1. Chuck Norris zdobył Oskara, za główną rolę.
2. Margaryna "Kasia" - fuuuuj!
3. K...., nie komputer!
4. (Przez telefon) Dzień dobry panu, chciałam powiedzieć, że dzisiaj świeci słońce i jutro ewentualnie też będzie.
5. Każdy ma swój koń.
6. Chrystus powiedział: Bądźcie oryginalni!
7. Drukarka mnie podnieca.
8. (A propos powściągliwego layoutu w czasopiśmie) Taka dyskrecja jest dobra, ale w księdze psalmów.
9. Krakowianki mają buźki w trójkąt.

„B” będzie miała swoje stałe miejsce na tym blogu.

czwartek, 13 maja 2010

polecam tego bloga

ja się kilka razy popłakałam ze smiechu

http://aaaby-sprzedac.blogspot.com/

Ambiwalencja uczyć

Brzydzi mnie a jednocześnie śmieszy (zupełnie jak przy zażyciu dużej ilości gałki muszkatołowej - rzyganie i ekstaza jednocześnie, ponoć) jak panie i panowie ze sztabów wyborczych walczą o nasze głosy. Wczoraj o 23:10 w programie TVP2 "Punkt widzenia" Jacek Bulterier-Kurski objawił nam się jako Pudel Kanapowy! Uśmiechał się przez cały program, powiem wprost, jak idiota. Niezależnie od emocji jakie nim targały. Przedstawiciele SLD i PO również przybierali maski pt: "po tragedii narodowej ta kampania prezydencka będzie inna - żadnego wyciągania dziadów z Wermachtu i zagłodzonych misiów z lodówek". Spin doktorzy nakazali się uśmiechać i emanować pozytywnymi emocjami, bo naród zmęczony!

Jaro już przeszedł pranie mózgu i wylał na Braci Moskali swą miłość. Wow! Jaka zmiana pawiana. Jestem pod wrażeniem, jak to człowiek może się zmienić. A i na pianinie człowiek sobie czasem Chopina zagra, czaju się ze srebrnego imbryczka napije, Mickiewicza z inkunabułu poczyta. Ten dzbanek to takie nawiązanie do ruskich samowarów, z tym że mniejszy i bardziej "zachodni" w formie. Zupełnie jak nasz kraj.
http://www.youtube.com/watch?v=BkmixnXhgxw

A pan Bronek Komorowski vel Karwowski jak to się pięknie wylansował z rodziną! Szacun, kak ich mnogo. Nawet pies i przodek z Desy się załapali (jak z "Czterdziestolatka" normalnie).
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/3292000,80269,7876592.html?back=/Wiadomosci/1,80269,7876586,wybory_2010__komorowski_w_kampanii_gra_rodzina.html

Napieralski Gregory został poddany pilingowi, maseczce z błota oraz głębokiemu nawilżeniu skóry (wszystko w salonie urody Adobe Photoshop). Cienie i wory spode oczu usunięte złagodziły lico, które jednakże nabrało takiego wyglądu jakby go osy pokąsały.
http://www.napieralski.com.pl/o-mnie
A tu:
http://www.fakt.pl/Napieralski-Siwy-brudny-partacz,artykuly,48952,1.html
James Gregory Dean!

Andriu Lepperu niezmiennie napawa mnie obrzydzeniem, choć ucieszyło mnie, że komisja jednak zezwoliła na prezia kandydować, bo przynajmniej z 1% głosów oszołomów Jarowi odbierze.

Smieszno i straszno!

autoreklama ;-)

środa, 12 maja 2010

PIELĘGNIARKA vs POLICJANT

Dostałam wczoraj propozycję od koleżanki, żeby dostać od jej męża w gębę, ewentualne zrzucenie ze schodów.
Koleżanka – pielęgniarka rozwodzi się z policjantem. Rozwód=Grunwald: z orzekaniem o winie, podziałem majątku i ustaleniem alimentów na 2 dzieci. Policeman od pół roku puka 20-latkę (od miesiąca z nią mieszka) a przed Sądem Najjaśniejszym zaparł się jak wół, że to „tylko znajoma”. Ona (gwiazda stacji benzynowej z oszałamiającym wykształceniem gimnazjalistki!) też nie przypomina sobie bliskich spotkań z policyjnym „Wacusiem”. Sms-y które słała na policjańską komórkę po nocach (naszpikowane postkopulacyjnymi wzdychaniami i karkołomną ortografią) były wysłane omyłkowo. Tak, Wysoki Sądzie, przez pomyłkę mi się tak wysłało. Kilka razy… bo ja taka trochę upośledzona jestem.
Pielęgniarka, z pomocą życzliwych ludzi, zna nowy adres męża i zamierza go zdemaskować. Chce się oczyścić z kalumnii, że ma paranoję. I zaproponowała mnie (bo mnie Policeman nie kojarzy), żebym zrobiła szczęśliwy gołąbeczkom surprajza i „mamy cię!”. A ja się do tego jakoś nie palę. Bo Chirurgia Szczękowo-Twarzowa przyjemnym miejsce nie jest.
Chociaż akcje śledzenia pt. „borsuk w norze” wspominam bardzo miło. Ale o tym innym razem.

Co mnie wku...

Kiedyś pewien stary wujek podzielił się ze swoim siostrzeńcem refleksją na temat własnej kondycji: „Wiesz jak jest… ogólnie jest w porządku, ale nie masz pojęcia, JAK MNIE WSZYSTKO WKURWIA!”
Jak ja tego wujka rozumiem. Mnie też wszystko wkurwia. Wkurwia mnie:
1.
http://www.youtube.com/watch?v=20Y-jDfCrn4&feature=related

Pan Jan Misjonarz-Pospieszalski i pani Ewa Wymoczona-Stankiewicz, którzy swoim wyrobem czekoladopodobnym „Solidarni 2010” utwierdzili moją mamę, że to Ruscy uknuli spisek smoleński i zabili prezydenta. Tak, tak to Ruscy wespół z Donkiem dobijali bagnetami tych którzy przeżyli katastrofę. Na pewno tak było, mamo.
Ponadto dziękuję panu Misjonarzowi i pani Wymoczonej za to, że w swojej wielkiej miłości do Boga, ludzi i Ojczyzny napawają optymizmem, wielką wiarą w człowieka i rozsiewają wszechogarniającą MIŁOŚĆ. Siewcy. Kurwa mać.
Niestety, ale mam takiego pecha, że większość tych, których spotykam na swej drodze, niosących na ustach cytaty poprzedzane zdaniem: „A, Pan Jezus powiedział…” to moralny tombak.

Mam takiego wujka (nie ten od „wkurwienia”, inny), który w każdą niedzielę i we wszystkie kościelne święta całą swoją wielodzietną rodzinę wiezie do kościoła na mszę. Ale przed mszą i po niej (czyli 6 dni i 23 h) cała ta wieloosobowa rodzina (łącznie z sześcioletnimi dziećmi) „kocha się” mocno: nożami, kijem od szczotki, kablami, kopami, pięściami, „spieralajami”, „kurwami”, „szmatami”, „bękartami”, etc. A najczulszy jest ów wujek (z pedofilskimi ciągotami notabene).

2. Rzuciłam palenie. Już tydzień. Szarpie mnie. Znowu palą w jakimś filmie.

3. Marnowanie jedzenia z pseudooszczędności. Moi rodzice - byli, odjechali. Znalazłam w lodówce starą, wyjątkowo śmierdzącą makrelę i kawałek równie starej polędwicy. A tak nie lubię nieświeżego jedzenia ale i marnowania jego. Ja się pytam - po co naraz, równocześnie, symultanicznie, równolegle w lodówce, dla 2 osób (1 dorosłej i dziecka): 4 gatunki sera (2 tanie, ohydne w posklejanych plasterkach), kawał polędwicy (obślizgłej, bez smaku, nafaszerowane chemią, z supermarketu), 3 makrele!, śledzie w oleju, 2 gatunki kiełbasy, 3 kostki margaryny Kasia, masło, śmietana 40%, śmietana 18%, majonez, jogurty (5 gatunków), drożdże (?!), 3 połówki cytryny, otwarte oliwki, ogórki, koszyk kiwi (15 sztuk?!), 2 otwarte dżemy, mleko i 40 jajek?

No, nie wiem. Pewnie z „oszczędności” bo promocja była.

Szpital

Byłam ostatnio w szpitalu. Chirurgia Szczękowo-Twarzowa. Pacjentów można było podzielić na 2 grupy: kobiety (wiek 33-49) z nowotworami jamy ustnej (język, policzki od środka, ślinianki) z przerzutami na kości szczęki, węzły chłonne i takietam. Druga grupa to przeważnie młodzi panowie: popodbijane oczy, obtłuczone ryje do drutowania. Zapuchnięte, wielokolorowe pasożyty, które przez swój brak wyobraźni, zdziecinnienie rozsiane i agresję hipopotama wykopywali z kolejki do zabiegów tych „planowych” – rakowców, ofiary błędów w sztuce stomatologicznej i pechowców (tych co się urodzili „nieteges”).
I tak sobie myślę, te „złamasy” (na własne uszy słyszałam, jak szanowne grono lekarskie tak się wyrażało o pacjentach) powinni płacić wyższe składki ZUS-owskie, na ubezpieczenie zdrowotne. No tak… tak by było sprawiedliwe.
Ale „panie-nowotwory” niby też powinny, bo w lwiej większości same sobie te cudeńka wyhodowały. Grzech zaniedbania, wrodzona niechęć do szczoteczki i pasty do zębów, papierosy (dużo papierosów), alkohol i rolada baleronowa.
No, tak, ale oni już swój przyszły dług wobec funduszu narodowego spłacili. W setkach, tysiącach maleńkich rat. W podatkach! W akcyzie na fajki, wódkę i roladę baleronową.
Zatem, większość złodziejskiego podatku z tych dóbr powinna być bezpośrednio przelewana elixirem na kliniki onkologii.
A co z tymi, którzy mają po prostu pecha? Oni są na zero z narodową skarbonką.
Tym współczuję.
Był też facet. Na jedno oko prawie nie widział z powodu jakieś choroby, w drugie dostał śrutem, jak był z dzieckiem na spacerze w parku. Ale pech.

intro


Na studiach kazano mi założyć bloga, na ocenę. No to założyłam. Będę tu wypisywać, co mi leży na wątrobie (chociaż i tak nikogo to nie interesuje).
Zatem, do dzieła!
Od dzisiaj nazywam się Miss Nerrva! (nie nerwal, nie narwal tylko nerrva od nerrrrrrrrrwów) :-))