A propos czerwieni: - wszystkie dachy i elewacje są w odcieniach czerwieni, - komunistów nie widziałam, ale za to widziałam przystojnych biznesmenów w garniturach, mknących po zatłoczonym mieście na motorach i skuterach (panie biznesmenki w garsonkach i butach na obcasach też tak się jeżdżą)
Pierwsze słyszę "rozdzielnia kelnerska"! Ale domyślam się, że w tej knajpce, w której jadłam nie było czegoś takiego, bo tam był 1 kelner i 1 mała sala, więc nie było czego rozdzielać. A to, że napluł, hmmm... nie sądzę, bo był ciężko przestraszony, że musi obcokrajowców obsłużyć. Mógł ewentualnie splunąć za mną - za stres jakiego doznał. W to wierzę i chcę przy tym zostać.
Aha, do Daczkowskiego: Wrocławia nie ma na drogowskazie, bo to zupełnie nie ten południk co Bolonia - bardziej w prawo (strzałka musiałaby się przeciskać gdzieś między drugim kieliszkiem a koszykiem z pieczywkiem ;-)
A propos czerwieni:
OdpowiedzUsuń- wszystkie dachy i elewacje są w odcieniach czerwieni,
- komunistów nie widziałam, ale za to widziałam przystojnych biznesmenów w garniturach, mknących po zatłoczonym mieście na motorach i skuterach (panie biznesmenki w garsonkach i butach na obcasach też tak się jeżdżą)
Hm... ten widelec to chyba z naszej kuchni konceptualnej?
OdpowiedzUsuńAha! a na drogowskazie brakuje Wrocławia!!!
OdpowiedzUsuńTaaa, widelec z pracy zabrałam z sobą na urlop - żeby nie zapomnieć: kim jestem i skąd jestem.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTrzeba uważać na te dania serwowane do stołu, Włosi czasem przechodząc przez rozdzielnie kelnerska plują do talerza...
OdpowiedzUsuńPierwsze słyszę "rozdzielnia kelnerska"! Ale domyślam się, że w tej knajpce, w której jadłam nie było czegoś takiego, bo tam był 1 kelner i 1 mała sala, więc nie było czego rozdzielać. A to, że napluł, hmmm... nie sądzę, bo był ciężko przestraszony, że musi obcokrajowców obsłużyć. Mógł ewentualnie splunąć za mną - za stres jakiego doznał. W to wierzę i chcę przy tym zostać.
OdpowiedzUsuńAha, do Daczkowskiego: Wrocławia nie ma na drogowskazie, bo to zupełnie nie ten południk co Bolonia - bardziej w prawo (strzałka musiałaby się przeciskać gdzieś między drugim kieliszkiem a koszykiem z pieczywkiem ;-)
OdpowiedzUsuń