robi:
1. Przed przyjazdem na kilka dni szesnastoletniego gościa z zagranicy (z zachodu!) "B"bierze urlop żeby:
- posprzątać szafki w kuchni,
- pomalować przedpokój,
- wynieść "zbędne" rzeczy męża w workach na śmieci w "bezpieczne miejsce",
- schować narzędzia męża za telewizor,
- pożyczyć ekspres ciśnieniowy do kawy od koleżanki,
- smażyć schabowe.
Usiłowała również pożyczyć obrazy na ściany od kolegi malarza, ale niestety kolega był zbyt zajęty.
2. W pracy "B" zaparza sobie herbatę w 4 kubkach równocześnie i oblewa przy tym blat lub siebie.
mówi:
1. Z podziwem dla Jolki zdolności kulinarnych: Jolka, pyszne jest to ciasto. Genialna jesteś! Taki bardziej garkotłuk!
2. O pewnej marce piwa: Frog in the fog.
3. Nie mam pojęcia co miała wówczas na myśli: Zapisałam się do genetycznie modyfikowanych organizmów... do takiej organizacji.
wtorek, 29 czerwca 2010
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Dziwna sprawa
Planowane wysiedlenia
Wspólnie z koleżanką kompletujemy ekipę autobusu do Mongolii. Autokar (y - bo właściwie wielki konwój) mają wypełnić wszyscy ci rodacy, którzy NIE POFATYGOWALI SIĘ DO URN WYBORCZYCH! Jak się nie podoba, to WON!!!! TY CIEMNY, NIEWDZIĘCZNY, LENIWY NARODZIE! Dlaczego nie doceniasz wolności wyboru? Lepiej jak Austro-Węgier, Prus czy Rus (zwłaszcza u Rusa było świetnie!) za ciebie podejmuje decyzje? Fajnie też było jak Gomułka sterował. Co? A może tęsknicie za Adolfikiem. Wtedy było zajebiście...
Jak już pisałam na tym blogu, mam potworną niechęć do marnotrawstwa. Czegokolwiek. A tu, proszę 121 mln zł - taki jest koszt tych wyborów - i prawie połowa, bo 45,06% z tego została niewykorzystana - poszła w błoto. Tylko 54,93% uprawnionych ruszyło w niedzielę tyłki. Reszta nie raczyła podnieść z kanap swoich tłustych śmierdzących dupsk i łaskawie postawić krzyżyk. Tylko krzyżyk, kurwa mać, czy to taki wielki wysiłek?
A jakże pięknie by było, gdyby już w I rurze prezydent został wybrany. Ponoć budżet państwa zaoszczędziłby 13 mln! Jezu, 13 mln NASZYCH PIENIĘDZY.
Jak już pisałam na tym blogu, mam potworną niechęć do marnotrawstwa. Czegokolwiek. A tu, proszę 121 mln zł - taki jest koszt tych wyborów - i prawie połowa, bo 45,06% z tego została niewykorzystana - poszła w błoto. Tylko 54,93% uprawnionych ruszyło w niedzielę tyłki. Reszta nie raczyła podnieść z kanap swoich tłustych śmierdzących dupsk i łaskawie postawić krzyżyk. Tylko krzyżyk, kurwa mać, czy to taki wielki wysiłek?
A jakże pięknie by było, gdyby już w I rurze prezydent został wybrany. Ponoć budżet państwa zaoszczędziłby 13 mln! Jezu, 13 mln NASZYCH PIENIĘDZY.
piątek, 18 czerwca 2010
piątek, 11 czerwca 2010
Koleżanka "B" mówi:
1. 11 czerwca "B" dzwoni do znajomej: Cześć, składam ci zaległe życzenia imieninowe, wiem, że to było w lutym...
2. "B" w kuchni rozmawia z kolegą, kierownikiem innego działu - świeżo upieczonym zaangażowanym tatusiem entuzjastą, na temat jego małego słodkiego synka:
K: ...
B: A kiedy dokładnie się urodził?
K: 20 kwietnia.
B: O, to tak jak Hitler!
K. -
B: To byk, czy już baran? Chyba byk? To lepiej, bo baran to najgorszy znak.
K: Baran, załapał się ostatniego dnia.
B: A nie, nie, to dotyczy tylko kobiet. Kobiety barany są straszne.
K: Moja żona jest baranem.
2. "B" w kuchni rozmawia z kolegą, kierownikiem innego działu - świeżo upieczonym zaangażowanym tatusiem entuzjastą, na temat jego małego słodkiego synka:
K: ...
B: A kiedy dokładnie się urodził?
K: 20 kwietnia.
B: O, to tak jak Hitler!
K. -
B: To byk, czy już baran? Chyba byk? To lepiej, bo baran to najgorszy znak.
K: Baran, załapał się ostatniego dnia.
B: A nie, nie, to dotyczy tylko kobiet. Kobiety barany są straszne.
K: Moja żona jest baranem.
środa, 9 czerwca 2010
Ponoć nic nie ma za darmo. A ja coś mam
Vis a vis moich okien, po drugiej stronie ulicy, codziennie mam teatr za darmo. Przedstawienie pełnowymiarowe z fonią i wizją, za darmo! Chcąc nie chcąc, bo mieszkający tam lokatorzy nie uznają firan (wizja) i przez cały rok mają otwarte na oścież okna, nawet te w łazience (wizja jakości HD + fonia stereo, na tyle dobra, że słyszę psssstryk otwieranego piwa).
Stałymi lokatorami są: 2 kobiety, matka – zwana „z tyłu liceum z przodu muzeum” i córka - zniszczona życiem dyskotekowa lala oraz synek Lali - na oko sześciolatek i mam wrażenie, że od 3 lat nie rośnie. Oprócz stałych są zmienni, najczęściej kobiety, w różnym wieku, czasem ze swoimi dziećmi, czasem nastolatki a czasem nawet nastolatki mówiące po rosyjsku (?). Pojawiają się też panowie, choć rzadziej, zawsze łysi, młodzi i w spodniach od dresu. Kiedyś myślałam, że to jest jeden, ale po lampasach na spodniach zaczęłam ich odróżniać. Z rzadka też pomieszkuje jakiś kolega Liceum - ta figura jest zawsze z wąsami.
Mieszkanie jest bliźniacze z moim czyli 2-pokojowe, a ciągle gnieździ się tam 6-8 osób! Widać zgrani są, dobrze się dogadują, mają podobne zainteresowania... Ich najczęściej uprawiane hobby to: picie piwa, palenie papierosów i chodzenie po domu w samej bieliźnie. Podziwiam za silną wolę i systematyczność. Czasem też lubią potańczyć, poszarpać się, pokrzyczeć na siebie, biegać za sobą z drewnianą maczugą (chyba pamiątka z Zakopanego) z okrzykiem „Zajebię cię chuju” (to Lala za którymś Dresem) lub uprawiać seks na stojąco w toalecie, oczywiście przy otwartym na oścież oknie (to Liceum z Wąsem).
Są tam też 2 koty – piękne długowłose, wylegują się na parapetach i od czasu do czasu, w ramach kocich psot wynoszą coś z domu na dach. Ostatnio dyndał na rynnie czerwony stanik push-up a Lala kijem od miotły próbowała go ściągnąć.
Oglądam to przedstawienie od kilku lat i ciągle mnie nie nudzi. Akcja jest, momenty też, a wszystko za darmo.
A na parterze, w tym samym domu mieszka ekipa sezonowych robotników budowlanych. Co TAM się dzieje...
Stałymi lokatorami są: 2 kobiety, matka – zwana „z tyłu liceum z przodu muzeum” i córka - zniszczona życiem dyskotekowa lala oraz synek Lali - na oko sześciolatek i mam wrażenie, że od 3 lat nie rośnie. Oprócz stałych są zmienni, najczęściej kobiety, w różnym wieku, czasem ze swoimi dziećmi, czasem nastolatki a czasem nawet nastolatki mówiące po rosyjsku (?). Pojawiają się też panowie, choć rzadziej, zawsze łysi, młodzi i w spodniach od dresu. Kiedyś myślałam, że to jest jeden, ale po lampasach na spodniach zaczęłam ich odróżniać. Z rzadka też pomieszkuje jakiś kolega Liceum - ta figura jest zawsze z wąsami.
Mieszkanie jest bliźniacze z moim czyli 2-pokojowe, a ciągle gnieździ się tam 6-8 osób! Widać zgrani są, dobrze się dogadują, mają podobne zainteresowania... Ich najczęściej uprawiane hobby to: picie piwa, palenie papierosów i chodzenie po domu w samej bieliźnie. Podziwiam za silną wolę i systematyczność. Czasem też lubią potańczyć, poszarpać się, pokrzyczeć na siebie, biegać za sobą z drewnianą maczugą (chyba pamiątka z Zakopanego) z okrzykiem „Zajebię cię chuju” (to Lala za którymś Dresem) lub uprawiać seks na stojąco w toalecie, oczywiście przy otwartym na oścież oknie (to Liceum z Wąsem).
Są tam też 2 koty – piękne długowłose, wylegują się na parapetach i od czasu do czasu, w ramach kocich psot wynoszą coś z domu na dach. Ostatnio dyndał na rynnie czerwony stanik push-up a Lala kijem od miotły próbowała go ściągnąć.
Oglądam to przedstawienie od kilku lat i ciągle mnie nie nudzi. Akcja jest, momenty też, a wszystko za darmo.
A na parterze, w tym samym domu mieszka ekipa sezonowych robotników budowlanych. Co TAM się dzieje...
piątek, 4 czerwca 2010
koleżanka "B"

"B" mówi:
1. ...bezwonne pokoje alergików.
2. Jolka, jaka ty jesteś galapagos! - o tym, że Jolka szybko pracuje.
3. Coś, co podłącza się w nocy do prądu – ładowarka.
"B" robi:
1. Zmienia 3-4 razy dziennie rajstopy - grubość rajstop (podawana w DEN) zależy od temperatury, np. 30 den rano, 20 w południe...
2. Jak nie dosłyszy - to dopowie, np. ja mówię: Oglądałam wczoraj fajny film, B. pyta z drugiego pokoju: Co, co? Podglądał cie straszny zbir?
3. Każdy, kto wchodzi w zasięg wzroku B. jest błyskawicznie obsypany komplementami. Zawsze wypatrzy i doceni nowy szalik.
4. Większość plików zapisywanych przez B. na komputerze gdzieś znika - To czary jakieś.
(Uwielbiam ją)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

