Wczoraj o 1 w nocy miałam dziwny telefon. Numer zastrzeżony, ale z ciekawości odebrałam. Najpierw usłyszałam sapanie i dyszenie a’la „sexilaski” z TVN Turbo. Ciekawość jednak nie pozwoliła mi się rozłączyć. Pomyślałam, że to jakiś "superśmieszny" żart, ale po kolejnych kilku ekstatycznych uniesieniach w końcu „sexilaska” przemówiła jękliwym głosem: „Kryśka, ja rodzę”.
Hmm. To chyba jednak nie żart. Po kilku próbach, z mojej strony, tłumaczenia, że ja to jednak nie Kryśka, skurcze zrobiły małą przerwę i „seksilaska” spokojnym głosem przeprosiła za pomyłkę i wytłumaczyła ją zdenerwowaniem.
Rozumiem. Nie mam żalu.
czwartek, 1 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz