środa, 1 września 2010

Dylemat moralny

Ironia losu... Jakiś czas temu wyobrażałam sobie właśnie TAKĄ sytuację i zastanawiałam się "co bym zrobiła". No i stało się.
Dostałam propozycję fuchy, dorobienia do pensji - wykonanie kilku ulotek, plakatu itp. Niby nic wielkiego. Ale, ALE! Dla jakiego podmiotu?! Dla kandydata do wyborów samorządowych z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. A ja tak nimi gardzę... I co robić? Toczę wewnętrzną walkę: odmówić i bez grymasu obrzydzenia robić sobie poranny mejkap... czy jednak przyjąć propozycję i wyszarpać kilka stówek.

Argumenty przeciw:
1. nie, nie sprzedam się, bo program i światopogląd przedstawicieli gatunku homoPiSus jest całkowicie sprzeczny z moimi poglądami (jakże moje serce się raduje, jak kolega Jarosław się błaźni a słupki lecą w dół).

Argumenty za:
1. Dramatycznie potrzebuję pieniędzy na zabieg w prywatnej klinice.
2. Osoba dla której mam to zrobić to mój kolega, z którym kiedyś robiłam "biznesy", a poza tym lubię go, mimo wszystko.

I co robić?
Koleżanka mi doradziła: "A tam, pierdol moralność. I tak nie wygrają. Pieniędzy potrzebujesz."
A jak wygrają? I to dzięki moim profesjonalnie wykonanym plakatom? A może spartaczyć robotę i dorobić temu koledze kilka pryszczy? Albo pogmerać w logo PiSu i niepostrzeżenie zamiast korony ustawić na łepetynie orzełka rogi? Albo zrobić komunikat podprogowy - taki znak wodny: NIE GŁOSUJ NA PiS.
Co robić?

2 komentarze:

  1. Jestem za zarabianiem pieniędzy. Pecunia non olet... Idąc tym tropem należałoby nie zarabiac na przykład na reklamówkach MacShita, bo trujące, bo korporacja, bo wykorzystywanie pracowników, bo globalizacja... itd.
    Poza tym jeśli kolega jest porządny... Nawet w PiS-ie zdarzają się porządni ludzie, więc...
    Zarabiaj! Chrzanic sektę Jarka, zarabiac na siebie! Bo żadna partia się o Twoją pensję nie upomni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację. Ostatecznie moja karta kredytowa mnie przekonała :-(

    OdpowiedzUsuń